Strona o misjach ONZ

Strona o misjach ONZ
Przejdź do treści

UNTAC (United Nations Transitional Authority in Cambodia).

W czasie rządów "czerwonych khmerów" Pol Pota Kambodża przeszła  trzyletnie (1975-78) piekło ludobójstwa. Na szczęście zadufany w swą potęgę reżim Pol Pota wdał się w konflikt z Wietnamem. Armia wietnamska, zaprawiona w walce jak żadna inna szybko, w kilkanaście dni opanowała całą Kambodżę. Przez następne lata kraj ten nękany był wojną domową, władza była prowietnamska, a kraj zmienił się w Kampuczę.
Przełomowy był rok 1991 gdy doszło do porozumienia pod egidą ONZ. Rada Bezpieczeństwa powołała Tymczasową Administrację Narodów Zjednoczonych w Kambodży (UNTAC), poprzedzoną misją UNAMIC.
Polska wysłała do Kambodży kontyngent wielkości batalionu z zadaniami logistycznymi i inżynieryjnymi, w sile łacznie ponad 1200 żołnierzy (od maja 1992 do listopada 1993). Zadania logistyczne obejmowały głównie zaopatrzenie w wodę, żywność i paliwa dla jednostek operacyjnych oraz zarządzanie głównymi magazynami. Nasi saperzy naprawiali drogi i mosty.
Misja zwłaszcza w początkowej fazie była zupełnie nie zorganizowana, przypominała pospolite ruszenie. Żołnierze bytowali w fatalnych warunkach, zdani na samych siebie, pozbawieni podstawowych środków czystości. Brakowało wody pitnej, leków, jedzenia, w zasadzie wszystkiego. To co działo się w Transit Camp można dziś przeczytać w oficjalnie sprzedawanych książkach. Szczególnie polecam książki Grzegorza Ciechanowskiego. O misji UNTAC pisze on w książce "Polskie Kontyngenty Wojskowe w operacjach pokojowych 1990-99". Z tej książki pozwoliłem sobie zaczerpnąć pełną garścią. Najbardziej szokuje fakt, że w sytuacji zagrożenia ze strony "Czerwonych Khmerów" brakowało broni i amunicji. Zacytuję: "Przez pierwsze dni polskiego obozu w Siem Reap pilnował strażnik uzbrojony w... bambusowy kij, a w obozowym arsenale znajdował się tylko jeden karabinek AKM".
Do tego doszło ogromne zagrożenie chorobami tropikalnymi (brakowało moskitier i repelentów). Z braku żywności i wody, żołnierze kupowali sami co mogli, następnie chorowali (jakieś dziwne zapalenie spojówek). Z leków był tylko altacet i penicylina. Do tego żadnej łączności z rodzinami. Nie dziwota, że wielu tego nie wytrzymywało, morale było fatalne a picie alkoholu oficjalne i powszechne. Zresztą w takiej sytuacji alkohol był jedynym dostępnym środkiem dezynfekcyjnym.

Całkowity brak zaufania do przełożonych w Warszawie, zaowocował tym, że żołnierze napisali list do Prezydenta RP i wysłali go za pośrednictwem pilotów zagranicznych linii lotniczych, a ci po powrocie do swoich krajów przesłali je do Polski. Oto ten list do Prezydenta RP:
My, uczestnicy Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Kambodży - UNTAC 92 - zwracamy się do Pana Prezydenta z prośbą o pomoc. Szanowny Panie Prezydencie, znaleźliśmy się w jednej z najtrudniejszych stref klimatycznych świata, gdzie decydujące znaczenie dla prawidłowego wykonywania zadań mandatowych mają warunki socjalno-bytowe. Temperatury sięgające w ciągu dnia 50-55st.C , ogromna wilgotność powietrza, zagrożenia malaryczne, ogromna ilość insektów i gadów, stwarza ogromne zagrożenie dla zdrowia i życia żołnierzy. Nadmierny wysiłek fizyczny związany z koniecznością stworzenia minimum warunków znośnego zakwaterowania /walące się budynki mieszkalne, brak bazy sanitarnej, brak możliwości racjonalnego żywienia - suchy prowiant, brak warzyw i owoców/ - powodują istotne osłabienie naszych sił odpornościowych.
Wyrazem powyższego są masowo występujące zapalenia błon śluzowych i skóry. Mimo olbrzymich wysiłków dowódcy Zgrupowania Inżynieryjno-Saperskiego, krytyczna baza sanitarna /otwarte doły kloaczne, roje insektów/ powoduje zagrożenie chorobami przewodu pokarmowego. Dodatkowo zły wpływ na naszą psychikę ma całkowita izolacja od najbliższych i spraw kraju. Najbliższa poczta i telefon /minuta rozmowy kosztuje 5 USD/ znajduje się w odległości 200km od naszego miejsca stacjonowania. Od początku naszego przyjazdu nikt nie zdołał uruchomić poczty wojskowej. Wśród 22 państw biorących udział w misji jesteśmy najgorzej opłacanym kontyngentem. Nagminnym zjawiskiem jest finansowanie naszych podstawowych zakupów napoje, owoce, papierosy/ przez żołnierzy innych kontyngentów, z którymi spotykamy się podczas wykonywania zadań mandatowych. Powyższe fakty powodują to, że czujemy się mocno zażenowani i ośmieszani. W związku z wymienionymi problemami, prosimy uprzejmie Pana Prezydenta o zweryfikowanie naszej siatki płac w taki sposób, żeby rekompensowało to poniesiony trud i uszczerbek na zdrowiu. Proponujemy podniesienie siatki uposażenia żołnierza służby zasadniczej z 250 USD do 500 USD , natomiast kadry zawodowej z najniższej grupy uposażenia z 550 USD do 900 USD.
Z wyrazami szacunku, żołnierze zgrupowania w Kambodży. (zał. lista nazwisk).

Oczywiście kraj szybko zareagował. Pojawili się w Kambodży oficerowie WSI, którzy chcieli dojść do autorów tego listu. Nie doszli. Innych pozytywnych reakcji nie było. Zareagował jedynie Rzecznik Praw Obywatelskich , prof. Tadeusz Zieliński, który osobiście przekonał się, że list mówił prawdę.

W czasie trwania misji na 22 kraje uczestniczące do 20 kontyngentów przyjechali z wizytą premierzy tych państw. Tylko do Polaków i Ghańczyków nikt nie przyjechał. Ze swoich doświadczeń misyjnych muszę stwierdzić, a pracowałem dużo z Ghańczykami, że ich organizacja i przygotowanie kontyngentu do misji oraz zainteresowanie zwierzchników w kraju były na o wiele wyższym poziomie niż nasz.
Filmy które udostępniam poniżej przybliżają nam pojęcie na temat warunków klimatycznych i socjalnych w jakich przyszło naszym żołnierzom tam żyć:
Geneza powołania misji UNTAC. Początki konfliktów i wojen oraz pierwsze misje w tym regionie zostały opisane wcześniej. LINK DO TYCH TREŚCI.
Po obaleniu dyktatury Pol Pota przy aktywnym wsparciu Wietnamu w Kambodży powstał rząd prowietnamski a państwo zmieniło nazwę na Ludowa Republika Kampuczy.
W samym państwie nadal toczyły się walki a na czele przeciwników rządu stanął książę Sihanouk, który dla sprawy sprzymierzył się z dawnymi wrogami czyli z "Czerwonymi Khmerami".  W 1991 roku ONZ powołał misję UNAMIC (United Nations Advance Mission in Cambodia). Misja ta była przygotowaniem dla późniejszej micji UNTAC i wzięło w niej udział dwóch polskich oficerów na 116 wszystkich z 24 krajów świata.
28 lutego 1992 roku powołano misję Tymczasowej Administracji Narodów Zjednoczonych w Kambodży (United Nations Transitional Authority in Cambodia) - UNTAC.
Polska wysłała do Kambodży kontyngent w sile batalionu. Cała misja to największe i najkosztowniejsze przedsięwzięcie w dziejacj ONZ. Liczba żołnierzy w czasie planowanych wyborów osiągnęła 20 tys. Główne zadania to: rozbrojenie stron konfliktu, demobilizacja stron konfliktu, monitorowanie powrotu uchodźców, organizacja i przeprowadzenie wolnych wyborów. Ta wielka misja złożona była z kontyngentów wyspecjalizowanych w swoich przydzielonych dziedzinach, tj. woskowych, wyborczych, policyjnych, ds. uchodźców, repatriacji, administracji cywilnej i praw człowieka. W misji uczestniczyło aż 46 państw. Szefem misji został Japończyk Yasushi Akashi, Force Commanderem australijski generał John Sanderson, (póżniejszy naczelny dowódca armii australijskiej) a komisarzem ds. policyjnych holenderski generał Klaas Roos.
W Polsce po sukcesie misji w Namibii wśród kadry wojskowej było bardzo duże zainteresowanie misjami. Misja była duża bo liczyła 709 żołnierzy ale szybko okazało się że na jedno miejsce jest kilku kandydatów. Kandydatów nie odstraszały informację dotyczące warunków bytowych i klimatycznych. Brak świadomości i zaślepienie dolarami wygrały z rozsądkiem. Szybko okazało się że do zakwalifikowania do wyjazdu decydują przede wszystkim "plecy" a nie stan zdrowia czy fachowość (o tym planuję napisać szerzej we własnych wspomnieniach które kiedyś znajdą się na stronie). Kontyngent formowano pośpiesznie. Pierwsza grupa oficerów Kwatery Głównej wyleciała do Kambodży 11 maja 1992, a miesiąc później grupa 75 żółnierzy kompanii logistycznej. Wszyscy, tj. 709 osób znaleźli się na miejscu w połowie lipca 1992. Wszystkich zakwaterowano w obozie przejściowym - Camp Transit. Warunki jakie tam panowały był dla wielu z nich szokiem i traumą. Jak się okazało potrzebne było wsparcie psychologiczne którym zajął się... kapelan (o etacie psychologa zapomniano). Po dwóch tygodniach poszczególne pododdziały zostały przegrupowane do swych miejsc docelowych.
Kryzys. Wraz z upływem czasu, zaczęły narastać problemy i konflikty o różnym charakterze, których główną przyczyną było fatalne przygotowanie misji jeszcze w kraju, a następnie zdanie dowódców i żołnierzy już na miejscu wyłącznie na siebie. Morale spadało z dnia na dzień, a wpływ na to miały: fatalne warunki bytowe i klimatyczne, pogarszający się stan zdrowia wielu uczestników misji, brak kontaktu z rodzinami (brak łączności), żenująco niskie uposażenie (nie stać ich było na płatne telefony do Polski), brak poczucia bezpieczeństwa spotęgowany brakiem podstawowych wojskowych środków do obrony (broni i amunicji). Organizacja była fatalna również dlatego, że przełożeni nie określili nawet kto tak naprawdę ma tam dowodzić. Zgodnie z etatem ONZ, płk Tadeusza Jędrzejczaka czasowo zdegradowano do stopnia ppłk i został dowódcą Pollogu, a ppłk Kazimierza Giłeja na czas misji awansowano do stopnia pułkownika i był on Szefem Logistyki UNTAC w Kwaterze Głównej i "starszym narodowym". Pułkownik w kraju miałby podlegać niższemu stopniem? Nigdy w życiu! Skoro nie określono jednoznacznie kto dowodzi obaj ci oficerowie ze względów ambicjonalnych weszli w konflikt, który cały czas narastał, aż w końcu obaj zostali odwołani ze stanowisk i w styczniu wymienieni, płk K. Giłej na płk Krzysztofa Mamczura, a ppłk T. Jędrzejczak na ppłk Kazimierza Zawilińskiego. Przełóżeni w końcu określili też że dowódcą kontyngentu i przełożonym wszystkich polskich żołnieży jest płk K. Mamczur. Sprawność i szybkość decyzyjna w Warszawie naprawdę godna podziwu.
Incydenty zbrojne. Misja w Kambodży nie była bezpieczna. Występowało stałe zagrożenie ze strony Czerwonych Khmerów. Co prawda żołnierze ONZ nie byli ich wrogami ale powszechna bieda powodowała, że Khmerowie zwyczajnie próbowali rabować. Pollog posiadał składy żywności, sprzętu kwaterunkowego i wszelkie inne dobra, które stanowiły łakomy kąsek dla uzbrojonych rabusiów. Ciekawostka: jedyny przypadek w historii gdzie Polacy walczyli ramię w ramie z Chińczykami.  29.04.1993r. w miejscowości Kampong Thom chiński batalion inżynieryjny UNTAC i polska 5 kompania wsparcia logistycznego zostały zaatakowane przez siły Pol Pota, a walki i wzajemny ostrzał trwały całą noc. Podobny atak i walki powtórzyły się 04.05. i w tych przypadkach można mówić o cudzie, gdyż mimo ognia moździerzowego, granatów i broni ręcznej nikt nie zginął. Zakończenie. 23-25. maja 1993r odbyły się wybory które Czerwoni Khmerzy przegrali, wyborów oczywiście nie uznali ale sytuacja zaczęła się jednak uspokajać. W związku z tym misja zaczęła być stopniowo wygaszana. Do 11 listopada 1993r wszystkie kontyngenty UNTAC zostały wycofane, a misja zamknięta.
Created with WebSite X5
Strona o misjach ONZ
Wróć do spisu treści